Jak Mateusz Staniszewski rozbogacił się, ucząc sztuczną inteligencję mówić

W branży technologicznej utarło się dzielić założycieli startupów na dwa archetypy: genialny student, który rzuca uniwersytet i uruchamia firmę w akademiku, albo doświadczony menedżer, który po latach pracy dla kogoś otwiera własny biznes. Mateusz „Mati” Staniszewski nie wpisuje się w żaden z nich. Nagle porzucił stabilną karierę w jednej z najbardziej prestiżowych firm technologicznych świata, aby wraz z przyjacielem ze szkolnej ławy rozwiązać problem, z którym Polacy mierzyli się przez dziesięciolecia. O tym, jak pomogło to Staniszewskiemu stać się jednym z najskuteczniejszych przedsiębiorców i trafić na okładkę amerykańskiego Forbesa, opowiadamy w naszym materiale na warsawski.eu.

Jak zaczynała się droga do sukcesu

Mateusz Staniszewski urodził się w 1995 roku w niewielkim mieście pod Warszawą. Jeszcze jako nastolatek przeprowadził się do stolicy. Po ukończeniu szkoły Mateusz wstąpił do Liceum Dwujęzycznego im. Mikołaja Kopernika w Warszawie.

Zdobywszy wykształcenie w polskiej stolicy, Staniszewski wyjechał na studia za granicę. Polak przeniósł się do Wielkiej Brytanii, gdzie podjął naukę w Imperial College London i uzyskał stopień z matematyki. Jeszcze podczas studiów Mateusz zorganizował Mathscon — studencką konferencję matematyczną w Wielkiej Brytanii, skupioną na nieszablonowym spojrzeniu na królową nauk.

Po studiach Staniszewski przeszedł przez pracę w trzech technologicznych gigantach: Opera Software, BlackRock, gdzie wdrażał platformę Aladdin Wealth, oraz Palantir Technologies, w której zajmował się strategią implementacji złożonych rozwiązań IT dla sektora publicznego i prywatnego.

Zdobyte doświadczenie stało się idealnym przygotowaniem do otwarcia własnego biznesu. W każdej z firm nauczył się czegoś kluczowego:

  • Opera dała mu zrozumienie, jak tworzyć produkty dla milionów użytkowników;
  • BlackRock nauczył go pracy z gigantami finansowymi i niezwykle skomplikowanymi systemami;
  • Palantir pokazał, jak integrować najnowsze technologie w strukturach, które zazwyczaj z trudem przyjmują zmiany.

Kiedy Staniszewski ostatecznie założył własną firmę, wiedział nie tylko, jak zbudować technologię, ale także jak sprzedać ją wielkim organizacjom i sprawić, by realnie zaczęły z niej korzystać.

Jak szeptanka w filmach zainspirowała powstanie ElevenLabs

Ludzie w wielu krajach są przyzwyczajeni do wysokiej jakości dubbingu, gdzie każdą postać dubbinguje oddzielny aktor. Jednak w Polsce wciąż gdzieniegdzie korzysta się z systemu, w którym jedna osoba — zazwyczaj mężczyzna — monotonnie czyta tekst zarówno za brutalnego twardziela, małą dziewczynkę, jak i główną bohaterkę melodramatu. Oryginalny dźwięk filmu słychać przy tym gdzieś w tle.

Mati Staniszewski i jego kolega Piotr Dąbkowski nie cierpieli jednogłosowej lektorki. Widzieli ogromną niesprawiedliwość w tym, że ciekawe i porywające amerykańskie filmy były udźwiękawiane tanio i bez emocji. Irytacja wywołana taką formą prezentacji kina zainspirowała dwóch Polaków do stworzenia startupu ElevenLabs. Chcieli dać twórcom treści narzędzie, które brzmi jak żywy człowiek, a nie jak robot-lektor z telewizora.

W maju 2022 roku Polacy zdecydowali się działać:

  • Piotr porzucił stanowisko inżyniera w Google, gdzie zajmował się właśnie uczeniem maszynowym;
  • Mateusz odszedł z Palantir, gdzie latami uczył wielkie korporacje wdrażania złożonych technologii.

Z boku wyglądało to ryzykownie. Porzucenie topowych stanowisk w Londynie dla startupu, który mógł okazać się porażką, wydawało się ryzykownym pomysłem. Ale w rzeczywistości był to chłodny rachunek. Polacy połączyli matematyczną precyzję Google ze strategicznym myśleniem Palantiru, aby stworzyć AI, które nie tylko czyta tekst, ale oddaje emocje. Ich technologia potrafi szeptać, śmiać się i zmieniać tembr głosu. Zrobili to, czego tak bardzo brakowało im w filmach w dzieciństwie, i nie pomylili się.

Mateusz Staniszewski i Piotr Dąbkowski

Jak skromny startup rozwinął się w firmę wartą 11 miliardów dolarów

Pozycja rynkowa firmy umocniła się na początku 2023 roku po premierze modelu głosowego pracującego w szerokim zakresie emocjonalnym. W przeciwieństwie do ówczesnych asystentów głosowych o monotonnej dykcji technologia ElevenLabs nauczyła się odtwarzać intonację radości, napięcia czy ironii.

Sukces technologii błyskawicznie przyciągnął uwagę wielkich inwestorów. Pieniądze zaczęły płynąć do firmy z niesamowitą prędkością, za każdym razem podnosząc jej wartość rynkową:

  • Lato 2023 – ElevenLabs otrzymuje pierwsze 19 milionów dolarów inwestycji, a jej łączną wartość wycenia się na 100 milionów dolarów;
  • Początek 2024 – w zaledwie pół roku wartość startupu wzrasta 10-krotnie;
  • Początek 2025 – inwestorzy wkładają kolejne 180 milionów, a firma jest wyceniana na ponad 3 miliardy dolarów;
  • Luty 2026 – zastrzyk gotówki w wysokości 500 milionów dolarów podniósł poprzeczkę wartości ElevenLabs do 11 miliardów dolarów.

Po tym wydarzeniu firma zaczęła przygotowywać się do wejścia na giełdę, aby jej akcje mógł kupić każdy chętny.

Jak ElevenLabs udaje się konkurować z technologicznymi gigantami

Szalony sukces startupu Staniszewskiego i Dąbkowskiego zmusił wielu do zastanowienia się: jak mała firma może w ogóle rywalizować z Google, Microsoftem czy OpenAI, skoro w tej dziedzinie zazwyczaj wygrywa ten, kto ma większe zasoby obliczeniowe? Według Mateusza, ElevenLabs wyprzedza już OpenAI w niektórych kierunkach — nie tylko w dubbingu, ale i w rozpoznawaniu mowy, a nawet w muzyce. Jednocześnie przedsiębiorca zaznacza, że nie przychodzi to łatwo.

Sekret Staniszewskiego i jego współpracowników tkwi w tym, że działają w wąskiej niszy. Technologie głosowe to nie wyścig o to, kto więcej policzy, ale o głębsze zrozumienie zadania. Zamiast licytować się na budżety, szukają inteligentniejszych rozwiązań technicznych. Dzięki temu ograniczone zasoby nie przeszkadzają, lecz wręcz przeciwnie — motywują do bardziej kreatywnego i efektywnego podejścia.

Piotr Dąbkowski i Mateusz Staniszewski

Jak Mati Staniszewski trafił do grona najwpływowych biznesmenów

Rok 2025 stał się dla założyciela ElevenLabs czasem ostatecznego uznania na arenie światowej. Pojawienie się jego twarzy na okładce amerykańskiego Forbesa oraz włączenie do prestiżowej listy TIME100 AI potwierdziły status Staniszewskiego jako jednego z głównych architektów technologii przyszłości. Nie jest on już tylko skutecznym przedsiębiorcą, ale człowiekiem, którego decyzje determinują kierunek rozwoju sztucznej inteligencji w skali globalnej.

Jednak prawdziwą sensacją w kręgach biznesowych stało się włączenie Mateusza do rady nadzorczej Klarny — szwedzkiego giganta finansowego, z którego usług korzystają miliony ludzi na całym świecie. Dla firmy przygotowującej się do debiutu giełdowego i aktywnie wdrażającej AI, zaproszenie Staniszewskiego to nie tylko gest PR-owy, ale strategiczna kalkulacja. Doświadczenie Matiego jest unikalne: wie on dokładnie, jak wziąć skomplikowaną technologię i sprawić, by działała wewnątrz wielkiej korporacji, gdzie błędy są niedopuszczalne. Obecność sukcesywnego przedsiębiorcy w radzie Klarny pokazuje, że sfera AI i sektor finansowy ostatecznie się połączyły, a sam Staniszewski stał się kluczowym przewodnikiem w tym procesie.

Sukces w nowoczesnych technologiach to nie tylko pieniądze czy dostęp do największych zasobów, ale doświadczenie i zdolność dostrzeżenia problemu tam, gdzie inni przywykli do kompromisów. Mateusz Staniszewski potrafił przekuć niezadowolenie z niskiej jakości udźwiękowienia filmów w projekt biznesowy, który przynosi mu ogromne zyski i wpływa na to, jak rozwija się sztuczna inteligencja na całym świecie.

Udział warszawiaków w Festiwalu Designu w Londynie

Warszawianie są niezwykle utalentowani, w tym polskim mieście urodziło się wiele światowej sławy postaci kultury i nauki. Aby dać ludziom coś pięknego i pokazać...

Najbardziej wpływowa kobieta świata: historia życia i sukcesu Marii Skłodowskiej-Curie

Maria Skłodowska-Curie uważana jest za najbardziej wpływową kobietę na świecie. Utalentowana naukowczyni otrzymała Nagrodę Nobla, a dzięki jej pracy ludzkość dostała szansę na walkę...
..